ďťż
Dobre wzruszenia, podniosłe nastroje nie lubią być samotne. Szukają otwartych ramion bodaj obcego człowieka. s. 151 Zofia Kucówna - Zdarzenia potoczne

Większość

aaaaWiększośćaaaa





SzabloZębny - 19-08-2009 00:27

Decyzja była autonomiczna względem poprzednich decyzji (to jest decydujący nie był nimi w żaden sposób związany) i w tym znaczeniu używam tego słowa. To znaczy, że definicje zawarte w kodeksie zostały wymyślone całkowicie z choinki?

Oczywiście.

Racja..

A kto chce ją zmieniać?

A co mnie obchodzi zdanie innych? Moje życie, moja sprawa. Dlaczego mam się poddać pod społeczna kuratelę, w tzw. demokratycznym głosowaniu, kiedy wolę żyć inaczej i podejmować decyzje samodzielnie? Po co mi twój rząd, gdy mogę obronić się sam znacznie skuteczniej i taniej?
[/quote]





Walter Mondale - 19-08-2009 00:47

To znaczy, że definicje zawarte w kodeksie zostały wymyślone całkowicie z choinki? Definicje w kodeksie mają obrazować zachowania nieakceptowane przez większość społeczeństwa, które ta Większość chce zwalczać.


A co mnie obchodzi zdanie innych? Moje życie, moja sprawa. Dlaczego mam się poddać pod społeczna kuratelę, w tzw. demokratycznym głosowaniu, kiedy wolę żyć inaczej i podejmować decyzje samodzielnie? Po co mi twój rząd, gdy mogę obronić się sam znacznie skuteczniej i taniej? Racja, nie musi Cię obchodzić zdanie innych. Dokładnie tak samo Większość nie musi się przejmować Twoim zdaniem. A jeśli ona poddaje Cię sobie to tylko we własnym interesie, własnej skuteczności i własnego zysku na własnym terenie - ale nie zmusza nikogo, by był na jej terytorium.



Noqa - 19-08-2009 22:39
No i właśnie na tym polega wolność, Walterze, i tu uważaj, bo od czytania definicji najwyraźniej stronisz, że nikt nie wtrąca się w twoje życie i własność.
Jeśli w życie i własności tej większośći Szablozębny się nie wtrąca, to jest owa większość od niego wolna i twoim zdaniem jest ona zupełnie wolna i szczęśliwa.
Jadnakże, gdy większośc w życie i własności Szablozębnego się wtrąca to jest to z wolnością sprzeczne, przeczytaj definicję, porównaj i na litość boską rusz wreszcie mózgownicą. W sytuacji, gdy większość zamierza się wtrącić to nie tracąc swej wolności odbiera ją Szablozębnemu.
Decydowanie o innych skutkuje niszczeniem ich wolności, ale brak tej decyzji wolności nie odbiera, bo wolność dotyczy oddziaływania świata zewnętrzego na ciebie (w tym wypadku - tą większość, która tak sławisz).

I wiem, że nie zamierzasz tego zrozumieć, bo wtedy straciłbyś podstawę swojego trollowania.

Btw. jestem ciekawy, czy zauważyłeś, że to wątek o homoseksualiźmie. W każdym razie za następne wypowiedzi nie na temat będzie lał się alkohol. Szablozębny - to tez do ciebie.
Załóżcie sobie wątek. To kilka kliknięć - nic nie kosztuje.




Walter Mondale - 20-08-2009 00:28
No czyli gdzie mam Tobie odpowiedzieć?





Azathoth - 20-08-2009 00:34
Ja nie wiem gdzie (w sumie nie do mnie pytanie, ale na publicznej części forum), ale akurat to pytanie mogłeś zadać na PW. Chyba że jednak pytasz się wszystkich, czekasz na opinię wiekszości
I chyba po prostu trza wydzielić posty



Noqa - 20-08-2009 15:41
Głupio się pytasz i leci do ciebie 10%.
Nastęnym razem, jak ktoś z moderatorów ci wytknie offtop to wróć do tematu albo sobie nowy załóż.

Jak chcesz dyskutować nt. ostrzeżenia to zapraszam na PW.



Aregirs - 20-08-2009 16:01
Jakiej definicji własności używasz, Walterze?



SzabloZębny - 20-08-2009 19:26

Definicje w kodeksie mają obrazować zachowania nieakceptowane przez większość społeczeństwa, które ta Większość chce zwalczać. Definicje to definicje.

Są definicje osób, zachowań, działań, relacji, interakcji etc.

I dlaczego miało by mnie obchodzić, co uważa jakaś wyimaginowana większość?


Racja, nie musi Cię obchodzić zdanie innych. Dokładnie tak samo Większość nie musi się przejmować Twoim zdaniem. A jeśli ona poddaje Cię sobie to tylko we własnym interesie Co to znaczy poddaje się sobie? Czyli komu, bo chyba przeoczyłeś fakt, iż nie zdefiniowałeś jeszcze owej większości, choć bez zahamowań próbujesz nadawać jej właściwości żywej i realnej istoty

Jej terytorium? Od kiedy? Jak? I dlaczego ja nie mam nic do powiedzenia w twojej wizji świata? Mniemałem po cichu, iż jestem częścią tej nieokreślonej dokładnie większości, jako że posiadam obywatelstwo tego państwa, i jestem - prawnie - Polakiem. :)



Libertyn - 21-08-2009 20:28

Jakiej definicji własności używasz, Walterze? Moim zdaniem pytanie brzmiałoby lepiej, gdybyś się spytał o koncepcję własności popieraną przez Waltera. Bo definicja zostaje zawsze taka sama - prawo pozwalające osobie lub grupie osób na korzystanie (w mniej lub bardziej ograniczony sposób) z danego zasobu.



Walter Mondale - 21-08-2009 21:52
Używam tu "własności" w znaczeniu: prawo pozwalające osobie/grupie osób na dowolne korzystanie z rzeczy - czyli w znaczeniu, jaki wynika z postulatów anarchokapitalistów (którzy jednak mieszają swoje znaczenie ze znaczeniem obecnym -chcą prawo od zawsze ograniczone ustawą, tj. własność w rozumieniu kodeksu cywilnego i konstytucji, przerobić na prawo nieograniczone).



Flanky - 21-08-2009 22:11
Mmm czemu prawo? Gdy lądujesz z grupą 10 rozbitków na wyspie nie ma między wami prawa, ale jest pewien kontekst, relacje dzięki, które określają takie rzeczy jak własność. Nie ma prawa potwierdzającego własność Twojej koszuli czy złowionej ryby, jest zgoda innych na używanie tej rzeczy. W momencie gdy zrobisz sobie włócznię i dziabniesz współrozbitka w brzuch, włócznia pozostanie twoja, po prostu użyjesz jej nie tak jak uważane jest za właściwe w danym kontekście.

Aha i prawo nie od zawsze jest "ograniczoną ustawą", mitologia niech zostanie mitologią.



Libertyn - 21-08-2009 22:17
Flanky, ten wspomniany przez Ciebie kontekst i relacje to prawo zwyczajowe. Nie miałem na myśli wyłącznie prawa stanowionego.



Flanky - 21-08-2009 22:19

Flanky, ten wspomniany przez Ciebie kontekst i relacje to prawo zwyczajowe. Nie miałem na myśli wyłącznie prawa stanowionego. Czy na pewno? Czy przypadkiem prawo zwyczajowe nie jest czymś co wytwarza się w toku interakcji między ludźmi? Mi chodziło o kontekst, który każdy wnosi w nową sytuację(bycie rozbitkiem), ale jeśli nie ma między tymi rzeczami różnicy to ok, semantykę lubię, ale nie na tyle by się o nią spierać na forum. ;)




gatekeeper - 21-08-2009 23:44
To samo.

Taki offtop lekki: Czy kogoś jeszcze oprócz mnie irytuje ciągłe szermowanie "wiekszością?". Znacznie ciekawsze mogłby być dyskusje z pozycji republikańskich. Prawo, a nie jakaś nieokreślona, wyimaginowana "wiekszość" na którą zwala się winę za wszystko, a która nie ma pojęcia o o tym, że nią w danej sprawie jest. Większość zastanawia się jaką kupić kiełbasę na jutrzejszego grilla. Zrzucanie odpowiedzialności za stan stosunków społecznych na "wiekszość" to populizm i zwykłe pójście na łatwiznę.



Flanky - 22-08-2009 00:47
Jeśli się nie mylę to większością szermuje tu jeden użytkownik.

A jak ustalić kompetencje? Czy trzeba znać całe prawo podatkowe by wypowiadać się na temat podatków? Czy trzeba znać całe prawo* by powiedzieć, że np dane działanie policji jest złe?

*Naturalnie, nie ma jednej osoby, która znałaby całe prawo tego kraju, ludzie latami studiują jeden wycinek prawa, a i tak masa rzeczy podlega interpretacji. Ale oczywiście, "nieznajomość prawa szkodzi" i tym podobne bzdurne hasła.



gatekeeper - 22-08-2009 01:15
Oj, sporo osób odwracało argument, tworząc słomianą kukłe w postaci "większości" by usprawiedliwić brak możliwości spełnienia swoich postulatów. Pro-większościowe i anty-większościowe tendencję są często warte siebie (czyli niewiele :)) bo obie opierają się na tej samej mistycznej "wiekszości", którą jedna grupa ma za wyrocznie a druga za głównego wroga (np. zwalanie winy za brak wolności zbliżonej do tej w akapie na grillujących Polaków ;))

To dość poważna sprawa. Właściwie dotyczy całego modelu państwa. Idealnego wyjścia nie ma. Można szukać lepszych lub gorszych rozwiązań. Każdy to widzi inaczej. Istotą tego co chce napisać, jest to, że to prawo kształtuje stosunki społeczne, a te może być zmienione niezależnie od woli magicznej większości. Dobór odpowiedniego ustawodawcy też może być lepszy niż obecnie. W zależności od tego kto lubi jaki reżim, przyjmie inne koncepcje. Najważniejsze, to skierować tok rozumowania na zmianę sposobu wyłaniania osób, które stanowią prawo i samego prawa. Nie na zmianę "większości" bo to nie tam twki problem. To co napisał Walter jest dla mnie dziwne, bo nawet dziś, prawo nie jest przejawem woli większości.



Flanky - 22-08-2009 01:30
Słuszna obserwacja. Był tu chyba nawet cały temat z narzekaniem na to, że Polacy nie interesują się polityką przez co nie głosują na UPR przez co są głupi(w lekkim uproszczeniu). To podsyca również Miszcz, głosząc nieustannie, ze większość jest zawsze głupia. Tu można by spytać czy większość UPRowców też?

Nie ma i dlatego jestem anarcholem.



SzabloZębny - 22-08-2009 08:39
I ja, i ja!

Jeśli jeszcze nikt się nie domyślił. :lol:



Azathoth - 25-08-2009 22:24
Tak sobie myślałem o wolności większości.
Że jak jest wolna większość , to jest więcej wolności, bo więcej ludzi jest wtedy wolnych, bo może decydować o mniejszości, a ludzie są równi, o czym zdecydowało większość i o tym kto należy do większości (albo coś w ten deseń)

To wedle tego najbardziej wolnościowa byłaby globalna demokracja, wtedy wolna byłaby największa większość, bo większość wszystkich ludzi (osobników z genotypem homo sapiens, chyba że demo-ekolodzy mają inne zdanie kim jest człowiek, ale to też by ustaliła większość, jaka? nie wiem) powyżej x lat (ilu lat? to by zdecydowała większość, jaka większość ?nie wiem)
Wtedy dopiero moglibyśmy cieszyć się globalną wolnością i bylibyśmy naprawdę szczęśliwi (być może musielibyśmy mówić po chińsku, no ale może większość ludzi chce to narzucić innym, nie powinniśmy być zamordystami im tego zakazywać)

Walter może mówić że w procesie historycznym inaczej to się ułożyło, ale celem procesu historycznego nie była wolność, więc czy powinniśmy nań patrzeć?
Wolność nasz cel!! Chyba ze ktoś pokaże że obecny rozkład państw daje akurat najwięcej wolności

Gdyby jednak ktoś twierdził że np nie ma różnicy (pod względem wolności) czy na świecie mamy globalną demokrację, czy x państw z demokracją , to znaczyłoby że równie wolnościowe jest podział świata na trzyosobowe grupki , w których jest demokracja



SzabloZębny - 25-08-2009 22:32
Zaiste, zawalterowałeś drogi Azathocie. :mrgreen:

Ale następnym razem - nie pij, gdy siedzisz na forum. :P



Aregirs - 26-08-2009 13:27

Gdyby jednak ktoś twierdził że np nie ma różnicy (pod względem wolności) czy na świecie mamy globalną demokrację, czy x państw z demokracją , to znaczyłoby że równie wolnościowe jest podział świata na trzyosobowe grupki , w których jest demokracja Proponuję, w myśl tej idei, podzielić ludzkość na zbiory jednoosobowe :)



Azathoth - 26-08-2009 13:30
Może być, ale nie wiem czy to nie będzie zbyt mało demokratycznie,

Myślę że naturalnie zbiory będą gdzieś tak od 1 osoby to 5, w porywach może być i 10, ludzie tworzą czasem rodziny, ale niekoniecznie będzie tam demokracja

Tematy

Cytat


Edukacja - to okres, w którym jesteś nauczany przez kogoś, kogo nie znasz, o czymś, czego nie chcesz wiedzieć. Gilbert Keith Chesterton
Gdy strzelcy się kłócą, niedźwiedź jest bezpieczny. Przysłowie norweskie
Accipiat cineres terra paterna meos! - Niechaj ziemia przyjmie prochy moje! Owidiusz
Gdyby nawet ze wszystkich wybrzeży rozrzucono po Atlantyku miliony wieńców i gdyby te miliony wieńców, pchane setkami wiatrów, płynęły z tysiącami wartkich prądów morskich - ocean był zbyt wielki, i tylko naiwny mógł wierzyć, że choć jeden, jedyny wieniec przedryfuje akurat nad spoczywającymi w głębinie. Nigdy nie oddadzą im honorów wojskowych. Czy widział ktoś "GRÓB NIEZNANEGO MARYNARZA" gdzieś na poczesnym miejscu w wielkim mieście? Niccolo Machiavelli
I Judasze nauczyli się nosić krzyże. Stanisław Jerzy Lec (pierw. de Tusch - Letz, 1909-1966)